31.03.2012

Test Coopera


Dziś w ramach ogólnopolskiej akcji BBL odbył się Test Coopera. Pogoda nie rozpieszczała: deszcz, przeraźliwy wiatr i przeszywające zimno. Zaraz, zaraz - wiosna czy to na pewno TY? Oczywiście pogoda nie jest żadnym usprawiedliwieniem, co nie zmienia faktu, że na pewno bieganiu nie pomagała...


Mój wynik to 2700 m. Dla "kanapowca" (a raczej "kanapówki" bo chodzi o kobitki) jest to rezultat doskonały, dla sportowca - cóż ledwo ledwo dobrze...

No tak. Nigdy nie byłam szybka. W sumie to nie wiem czego się spodziewałam, bo przecież i tak jest poprawa o 150 m od wyniku jesiennego. Ale tak uskrzydlił mnie wynik z 7PMW, że myślałam że będzie ciut lepiej...

Teraz jednak ze stuprocentową pewnością mogę się określić - zdecydowanie jestem typem wytrzymałościowca. I tego się trzymajmy :)

No to myself: Ostrożnie ze świętowaniem dzień przed. Szybkie bieganie na kacu nie należy do rzeczy najprzyjemniejszych.

21 dni do Cracovia Maraton.

26.03.2012

7 Półmaraton Warszawski - kurtyna!


Jeśli miałabym jednym słowem opisać ten bieg - to chyba byłoby to "bosko"! Biegło mi się rewelacyjnie, jakoś tak lekko i radośnie (to chyba ta sławna adrenalina...). No i przy tym dość szybko (jak na mnie), ale bez zajechania - co pozwoliło mi zadebiutować na półmaratońskim dystansie z wynikiem 1:43:03 (kurtyna!). Normalnie wszystko się sprawdziło: taktyka się sprawdziła, przygotowanie się sprawdziło i przedstartowa dieta, strój się też sprawdził i czapeczka.

Ale od początku ;)

Takie przyjemne poddenerwowanie trzymało mnie już prawie tydzień. W dzień startu wciąż nie dowierzałam, że to już i że wreszcie wystartuję w czymś dłuższym (znacznie dłuższym) niż dyszka. Jedyne co mnie niepokoiło (oprócz tempa) to czy biec "na krótko" czy ubrać się w długi rękaw. Rankiem było raczej chłodno (no dobra rześko brzmi lepiej), wiał wiatr i generalnie jakoś słońca też nie było za wiele. Zaufałam jednak radom bardziej doświadczonych biegaczy i zdecydowałam się na start "na ramiączkach". Zimno było przeogromnie. Przeogromnie i jeszcze trochę. Ubrałam na siebie worek depozytowy i w takiej pelerynie batmana dotrwałam do Palmy de Gaulle'a. Potem było już zbyt wielu kibiców abym tak źle wyglądała ;) więc zdarłam ją z siebie i okazało się że jest całkiem ok. I tak było do końca. Bardzo ok!


Zgodnie z ustaleniami ruszyliśmy wolniej od zakładanego tempa (ustawiliśmy się ambitnie na 1:45). Biegłam razem z Maćkiem z naszej lokalnej drużyny (czy pisałam już gdzieś, że połowa biegaczy z regionu to Maćki?). Miało być na początku wolniej o 15-20 s. na km, ale wyszło ciut szybciej. Aczkolwiek i tak fanfary, że nie pognałam do przodu i nie wystrzelałam się na starcie. Jak teraz myślę, to chyba właśnie ten fakt zadecydował że biegło mi się potem tak fantastycznie.

Kilometry mijały - a mi nic! Żadnego zmęczenia, kolek i zadyszek. Spokojnie podkręciliśmy tempo, które potem po prostu samo się trzymało ;) Test na picie w biegu też wypadał pomyślnie, rozgrzałam się już całkowicie i spokojnie mogłam podziwiać okolicę i po prostu cieszyć się biegiem. Machałam do kibiców, biłam brawo orkiestrom i zespołom, uśmiechałam się do obiektywów ;)

19.03.2012

Jak przed I komunią

Naprawdę nie wiem co będzie przed maratonem skoro przed połówką zaczynam być aż tak nieznośna...  Zostało 5 dni, a ja czuję nerwy jak przed I komunią świętą ;)

No dobra, napiszę to. Mój cel będzie wówczas jeszcze bardziej namacalny i konkretny. I może również osiągalny? Chciałabym pobiec w okolicach lub nawet poniżej 1:50 min. Ponoć jest to w moim zasięgu. A że ambicja to moje drugie imię - spróbuję więc. A jeśli się nie uda to i tak będzie życiówka!

Wiem, że muszę dokładnie wszystko zaplanować:
  • trening w tym tygodniu będzie luźny - jak ja to wytrzymam? (wt - SB, czw - OWB + przebieżki, sob - rozruch na BBL i ani treningu więcej! zrozumiano?)
  • biec z pasem i bidonem czy bez? (zjeżdża mi on kurcze z bioder na talię co jest lekko wkurzające, podobnie jak słuchanie chlupotania) i czy batona jakiegoś brać?
  • no i przede wszystkim jak zaplanować bieg i tempo? doświadczeni biegacze radzą, by zacząć wolniej (oj, to będzie wyzwanie...), a po kilku kaemach przyśpieszyć i trzymać tempo oszczędzając siły na ostatnie odcinki.  Myślę, że zacznę nawet 5:20 i potem przyspieszę jakbógda do ok. 5:05. Jakbógda. A może jednak biec za zającem?
Wciąż nie wiadomo jaka pogoda będzie. No i tu zaczyna się rzecz najważniejsza: co na siebie włożyć?

10.03.2012

I Wiosenny Test Stadionowy

Ufff, nie popsułam sobie życiówki z biegu sylwestrowego ;) Mój nowy rezultat na 10 km - 46 min 24 s. Czy jestem zadowolona? I tak i nie. Tak, bo to kolejna życiówka. Nie, bo chyba mogło być ciut lepiej. Gdyby mi nie odcięło baterii na ostatnich okrążeniach... Wciąż nie potrafię rozkładać sił i nie znam jeszcze dobrze swojego organizmu.

A uczucie gdy ze zmęczenia trzęsie się ręka z widelcem podczas obiadu - bezcenne...

08.03.2012

Co ja pacze?

Pehlivan Runningman Orhan, David Collazos, Paolo Di Giovanni, Vinzenzo Maria, Vidu... - czy tylko ja otrzymuję tak egzotyczne zaproszenia do grona znajomych na Endomondo? Wielokrotnie? Na dodatek jeden z tych panów w samych kąpielówkach... 

16 dni do połówki, 44 dni do maratonu. 

04.03.2012

Odliczanie

Już chyba można zacząć odliczanie.
Za 20 dni półmaraton, a za 48 dni królewski dystans.


Zaczynam się niepokoić. To co do tej pory było odległym i mglistym marzeniem, zaczyna nabierać kształtu. I staje się rzeczywistością. Jak rozłożyć siły? W jakim tempie? Jak mój organizm poradzi sobie z takim wysiłkiem? Czy kolana dadzą radę? Co jak zgłodnieję? Czy wygram z sobą kiedy przyjdzie "ściana"? No i co mam na siebie włożyć???? ;) Same pytania.

Całkiem polubiłam to "gonienie króliczka" i nie wiem czy chcę, abym go wreszcie złapała... To znaczy chcę, ale się boję ;) Jak diabli.



Połówka w Warszawie. Wszyscy zachwalają piękną trasę i super organizację tego biegu. A ja spekuluję, na jaki czas mogę pobiec. Kilka miesięcy temu 2 godziny wzięłabym w ciemno. Dziś, po setkach przebiegniętych kilometrów, dziesiątkach skipów i wieloskoków oraz zabaw biegowych, chcę już więcej. A w zasadzie mniej ;) Czy się uda? Zobaczymy.

Maraton to już inna bajka. Stchórzyłam przed debiutem poza granicami kraju. Pewnie będę żałować, ale zbyt wiele obaw i wewnętrznych głosów, mówi mi żeby jednak biec w PL. Na starty zagraniczne przyjdzie jeszcze czas (taką mam nadzieję). Tak więc Cracovia Marathon - 22 kwietnia.

20 lutego wskoczyłam w 60 dzień 100-dniowego planu przygotowującego do maratonu (trochę go zmodyfikuję przed połówką). Podoba mi się ten program - jest zrozumiały i ambitny objętościowo oraz obciążeniowo (tygodniowo 70-80 km), poza tym jest zróżnicowany, dzięki czemu nie ma znudzenia. Ale polecać go będę mogła jednak dopiero po 22 kwietnia.

PS 1. Owsianka jest okej!
PS 2. W tym tygodniu 83,5 km. Niedzielne wybieganie - 30 km w średnim tempie 5:58.
PS 3. Wiosna!