04.03.2013

Ko ko ko konkurs!

Jest się blogerką. Ma się jedynych w swoim rodzaju, najlepszych, wybieganych w kosmos fanów na fejsie. I setki lajków się ma. Oraz dziesiątki słit komci. Jest się Bo. To się i organizuje KONKURS!

I to nie jakiś tam konkurs o uścisk dłoni prezesa czy wirtualne <3. Prawdziwy konkurs się organizuje! Z nagrodą! A będzie nią voucher o wartości 150 zł do sklepu www.Zalando.pl. Noo!

Konkurs jest najprostszy na świecie, nie trzeba nic lubić, fotografować czy udostępniać. Trzeba się tylko zdecydować na jakąś nagrodę. A dokładniej należy wybrać coś sportowego w Zalando.pl o wartości 150 zł (lub ew. wyższej) i przekonać mnie "jakoś", aby ten voucher trafił właśnie do Ciebie (dlaczego oddać mam go Tobie i/lub dlaczego wybrałeś w sklepie akurat to). Jedna osoba składa tylko jedną propozycję. I potem wyłoniony przez żiri zwycięzca (niestety też tylko jeden) może sobie tę rzecz za wygrany voucher odebrać (ew. dopłacając różnicę w cenie, jeśli zdecyduje się na coś droższego). Wybieramy - to chyba oczywiste - rzeczy biegowe, pływackie lub kolarskie (wartość produktu/ów nie może być niższa od 110 zł). Tylko proszę mnie nie przekonywać, że akurat w tych czerwonych szpilkach to świetnie wyjdą interwały. Lubię żarty, ale teraz skupiamy się na sporcie. I mówię to całkiem poważnie.  

Argumenty przekonujące mnie do wybrania właśnie Ciebie (hohoho, ale brzmi!) można wpisywać tu w komentarzach do bloga (podpiszcie się jakoś, a już najlepiej z e-mailem) lub na Facebooku (mam nadzieję, że się Mark nie zezłości, że robię jakieś konkursy poza regulaminem i mnie nie zbanuje, bo tego byśmy nie chcieli). Można też słać e-maile. Zresztą do mnie zawsze można pisać, to chyba wszyscy wiedzą.

Regulamin konkursu. Regulaminem jestem ja.

Zobowiązuję się i obiecuję, że moje sympatie do niektórych (mryg mryg) nie będą miały tu znaczenia. Biorę pod uwagę tylko treść i/lub formę argumentów mię przekonujących. Ewentualnie oryginalność produktu, który sobie w Zalando wybierzecie. Swoją drogą, będziecie zaskoczeni ile biegowych i sportowych rzeczy oferuje ten sklep. Naprawdę jest w czym wybierać i nikt mi za to nie płaci, abym to napisała.

Konkurs trwa do 7 marca. Potem zbierze się niezawisłe i nieomylne żiri w składzie Bo i zadecyduje komu przypadnie voucher. Jeśli żiri będzie miało problem z wyborem (co jest wielce prawdopodobne) to być może zapyta jeszcze o zdanie Facebooka. Wynik zostanie podany do publicznej wiadomości wraz ze stosownym uzasadnieniem najpóźniej do 10 marca 2013 r. na niniejszym blogu.

Tak więc taki konkurs. Ko ko ko!

PS. Tylko nie róbcie sobie jaj i weźcie udział w tym konkursie. Bo będzie wstyd na całą biegową blogosferę. 

16 komentarzy:

  1. Wybrał bym sobie- http://www.zalando.pl/adidas-performance-response-21-amortyzacja-czarny-ad542a0m7-852.html?size=46
    Szansa na przyzwoite buty w rozsądnej cenie

    A dlaczego ja??
    Bo jestem największym pechowcem jeżeli chodzi o buty.
    4 pary butów biegowych
    1. Adidas canadia- robią mi masakrę z palcami
    2. Adidas jakieś tanie- przetarła mi się siatka na czubkach po jakis 10 biegach, poza tym obcierają pietę
    3. Asics Kayano Gel- robią mi masakrę ze śródstopiem prawej stopy
    4. Asicsy jakieś tanie- były boskie- wylała się na nie cała puszka farby podczas remontu :(

    I mój aktualny wybór obuwia doprowadza mnie do wniosku że bieganie boli....

    Krzysiek wyprawa2o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybrałabym http://www.zalando.pl/adidas-performance-adipure-trainer-360-stabilnosc-czarny-ad541a087-802.html?size=39
    Jakże cudnie się złożyło z tym konkursem!
    Dlaczego? Ponieważ marzą mi się lekkie, wygodne buty, w których mogłabym pokonywać kolejne kilometry. Dobrze dobrane obuwie to połowa sukcesu. Bardzo polubiłam ten sport, ale obawiam się, że bez odpowiedniej amortyzacji moje stawy bardzo mnie znielubią...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo. to ja może wybiorę te czerwone szpilki i podaruję je Tobie :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Buku dzięki, że nie trzeba nic lubić, fotografować czy udostępniać ;)

    Dlaczego voucher powinien trafić do mnie i dlaczego właśnie TO coś?

    Cóż, po ludzku i na rozum biorąc ;), to trzeba mieć nierówno pod sufitem, żeby chcieć sobie życie utrudniać, jakby samo bieganie w cywilizowany, miejski sposób nie wystarczało. Czasem nie wystarcza i wtedy kierowany impulsem człowiek zapisuje się na jakieś górskie szaleństwa. Hopsasa! No tak, ale tu potrzebne jest choćby minimum sprzętu, którego póki co brak. A wystartować i pobrykać po górach się chce, oj jak się chce. Na taki bieg bardzo przydałby mi się ten element wyposażenia ;) http://www.zalando.pl/salomon-trail-10-plecak-z-buklakiem-czerwony-sa544a01x-302.html
    Oj by się przydał. Trochę wygląda, jak ekwipunek tych szaleńców, co ze skał skaczą i latają. Bo bieganie jest jak latanie, trochę ;). Już ja bym w tych górach pofrunęła...:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wybrałbym to:
    http://www.zalando.pl/giro-monaco-rekawiczki-bialy-gi944a00g-058.html

    Jako że ostatnia para zmieniła się w strzępy (i to dosłownie - pękły w 6 miejscach!) po kraksie rowerowej na jesień. Do dzisiaj nie dorobiłem się następnej pary, a okazuje się że nowa kierownica najwygodniejsza nie jest i każda warstwa materiału/skóry będzie zbawieniem.
    Obiecuję nie testować ich w kolejnej kraksie!

    No i argument dla kobiet: wizualnie idealnie zgrają się z designem całego roweru :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wybieram http://www.zalando.pl/nike-performance-phantom-szorty-rozowy-n1241b0kl-402.html
    Dlaczego?
    Jestem kobietą, więc odpowiedź będzie jedyna słuszna -> BO tak :D
    Ah, i jeszcze jeden argument (równie ważny, wiadomo) -> BO będę w nich wyglądać BOsko :D
    Lecę na trening. Paaa
    Ola (ola_sosnaa małpa wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja wybieram http://www.zalando.pl/cep-running-progressive-compression-podkolanowki-bialy-ce441b00c-002.html
    Dlaczego ja? Jak się domyślam argument "bo nigdy nic nie wygrałam" jest słaby. Na poważnie. Spoglądam i zerkam na nie od czasu do czasu i za każdym razem dochodzę do wniosku, że to moje bieganie za mało poważne jest na takie gadżety, zawsze coś ważniejszego czeka w kolejce. A co jeśli posiadanie takowych skarpet spowoduje, że moje łydeczki będą buntowały się mniej? I jeszcze przed startu w maratonie (kiedyś w końcu będzie przecież) spowodują, że będę panikować i bać się o otarcia i pęcherze odrobinę mniej? Argument, że można w nich wyglądać całkiem, całkiem również nie jest bez znaczenia :)
    Ala (alasiesciga@gmail.com)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szanowna Bo, Wielce Umiłowana Członkini Żiri!

    Co ja Cię będę ściemniał i wymyślał jakieś przedziwne historie? Jestem przekonany, że jesteś kobietą konkretną i lubiącą, kiedy facet wali prosto z mostu co mu na sercu leży. Walnę więc, że pragnę tego ustrojstwa: http://www.zalando.pl/nike-performance-bidon-szary-n1244a06q-102.html.

    Owe oprzyrządowanie przyda mi się z całą pewnością już za niedługo. Kiedy? Jak? Gdzie? Na przykład w Paryżu, gdzie w pić stopach na maratonie dystrybuują tylko wodę. A dobrze by było mieć ze sobą kapkę czegoś izotonicznego, izynt it?
    Albo później, kiedy to porzucę asfalt, a zacznę przemierzać trasy górsko-leśno-polne... Wyobraź sobie taką sytuację - wczesne lato, świeży poranek, las pachnący... lasem. I biegacz (czyli że ja). REKLAMA. Biegacz spocony, opalony, uśmiechnięty, umięśniony (przystojny i potrafiący prać, sprzątać i gotować). PO REKLAMIE. Ale też spragniony. Sięga w biegu ręką za siebie po bidon, a tam bidonu nie ma! I umiera w lesie, bo picia nie dostał.
    A gdyby miał bidon, to by się napił i pobiegł dalej...
    Widzisz, jakie to ważne?

    Tak więc, Droga Bo, przechodząc do konkretów - mrygam do Ciebie teraz moim brązowym, długorzęsowym (długorzęsistym?) okiem, prężę swoje biegowe mięśnie, zniżam swój nisko, radiowy głos i mówię do Ciebie: dzień dobry, poproszę wołczer. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałem cię prosić o strój triathlonowy z Twoim autografem, ale jeszcze chyba nie mają w ofercie.

    Wynalazłem więc coś innego. Otóż sprawa wygląda tak. Wymyśliłem sobie, że 20 kwietnia wystartuję w Harpaganie - http://www.harpagan.pl/rajd/ i tu pojawia się problem, który jednym machnięciem możesz rozwiązać. Przydałyby się nowe trialówki, bo stare się wylatały. No dobra dobra. Starych trialówek nigdy nie było. Tym bardziej nowe się przydadzą :D Np. takie Pumafoxy http://www.zalando.pl/puma-pumafox-obuwie-do-biegania-szlak-czarny-pu142a04q-855.html Ładne. Czyż nie? A wyobraź sobie jak zacnie będą się prezentować na moich nogach. Ładne męskie łydki w fajnych butach, to musi być mieszanka wybuchowa. Zdjęcia tych dwóch wysoce atrakcyjnych obiektów lądują w sieci. Setki kobiet (i być może mężczyzn) zaczynają do nich wzdychać. Zaczynają wyrzucać swoim partnerom, że nie wzięli udziału w twoim konkursie. Od tej pory nikt nie chce opuścić ani jednego posta na Twoim blogu. Statystyki szybują. Oglądalnością bijesz Kominka. Na każdym biegu stoją ludzie z transparentami "Go! Bo!" , "Kochamy cię Bo!". A to dopiero początek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mojej przyjaciółki wybrałabym sportowy zegarek Roxy Jam S. Dziewczyna ta zmieniła moje życie nie do poznania... Odkąd pamiętam marzyłam o wyjeździe do Paryża, niestety mąż sknera odkładał każdy grosz, nie wiadomo po co, bo trudności z utrzymaniem jako tako nie mieliśmy ani też na nic szczególnego nie zbieraliśmy. Tak więc za czasów małżeństwa, jeśli chodzi o wycieczkę, musiałam obejść się smakiem. Dlatego też zaraz po rozwodzie, choć wydarzenie to, nie należało do najłatwiejszych w moim życiu, zaczęłyśmy planować z przyjaciółką upragniony wyjazd do Paryża. Na siłę szukałam czegoś, co mogłoby mi poprawić nastrój, a Paryż był strzałem w dziesiątkę! Nigdy nie pomyślałabym, że poznam tam miłość swojego życia... Zacznijmy od początku. Wybrałyśmy się z przyjaciółką na wycieczkę. W planach miałyśmy wieżę Eiffla, Luwr, Łuk Triumfalny i inne miejsca, bez których wizyta w Paryżu nie miałaby sensu. Paryż - najromantyczniejsze miasto, więc nie obeszło się bez wymysłów naszej wybujałej wyobraźni. Wybrałyśmy się na podróż statkiem, który przepływa pod mostem zakochanych. Przepływając pod mostem, osoby, które siedzą na statku obok siebie, powinny się pocałować. Wtedy przepowiada to miłość na całe życie. Wiedziałyśmy o tych "paryskich zabobonach" i pomyślałyśmy: co nam szkodzi? Celowo usiadłyśmy osobno i wyczekiwałyśmy przystojnego księcia na białym koniu. Niestety nikt taki się nie pojawiał. Pierwsza z gry odpadła przyjaciółka - dosiadła się do niej starsza pani, która raczej nie przypominała przystojnego młodzieńca i nie przygnała na białym koniu. Ja czekałam dalej, ale jak na złość nikt nie chciał się dosiąść. Kiedy już całkiem zrezygnowałam, usłyszałam głos pewnego mężczyzny, który zapytał czy obok jest wolne. Nie był księciem i nie przyjechał na białym rumaku, ale był niezły. Po chwili odpłynęliśmy od brzegu. Kiedy przepływaliśmy pod mostem stało się coś cudownego. To, co wyobrażałyśmy sobie z przyjaciółką stało się rzeczywistością. Przystojny sąsiad pocałował mnie, a kiedy chciał przeprosić, chociaż tak naprawdę nie miał za co, okazało się, że jest Polakiem. Dalszą część wycieczki spędziliśmy już we trójkę i chyba nie muszę mówić, że z nieznajomym sąsiadem ze statku jesteśmy teraz małżeństwem?

    montagne@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą odpowiedź już gdzieś czytałem ;/ nieładnie

      Usuń
  12. Jej Magnificencja Bo

    PODANIE

    Proszę przyznań mi wyróżnienie konkursowe, gdyż chciałbym nabyć do biegania okulary nowe.

    Z wyrazami szacunku
    drproctor

    OdpowiedzUsuń
  13. A kiedy rozstrzygnięcie konkursu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak 'pisze' w regulaminie. Jest czas do 10 marca. Dziś rano żiri pływało, potem pracuje, ale po południu zbierze na obrady za zamkniętymi drzwiami i może podejmie jakąś decyzję.

      Usuń
  14. A, ja ślepy ^^

    OdpowiedzUsuń